Deszcz

Deszcz, mówiąc naukowo, skraplanie się pary wodnej. Tak zwyczajna, normalna rzecz, że traktuje się ją jak oddychanie, słońce, upływ czasu, że w zasadzie się jej nie zauważa, chyba że akurat złośliwie wpada za kołnierz, a wówczas tylko się złorzeczy i przyśpiesza kroku. A jest jego tyle rodzajów… i budzą różne wspomnienia…WIOSENNY (Orzeźwienie)Z lasu było czuć zapach wiosny, przyrody budzącej się intensywnie do życia. Nieco się zachmurzyło, ale cóż z tego i tak było pięknie. Byliśmy u moich rodziców na wsi i postanowiłem zabrać moje kochanie na przechadzkę po lesie, starymi wydeptanymi ścieżkami, gdzie kiedyś chodziło się na grzyby, piło w wielkiej konspiracji pierwsze piwa z kolegami i skradało się pierwsze, ukradkowe pocałunki… Szliśmy trzymając się za ręce, ślicznie wyglądała. Lekkie klapki, przewiewna spódnica w kwiaty i biała bluzeczka na ramiączkach. – Popatrz – syknęła wyrywając mnie z rozmyślań- No sarenka, nigdy nie widziałaś sarenki na spacerze w lesie? – Zwierze nas wyczuło pomimo zdaje się dużej odległości i uciekło.- Głuptasie, wiesz że nie widziałam, w ogóle spacer po lesie to dla mnie lekka abstrakcja. – Biedactwo – pogłaskałem ją po włosach, czule, delikatnie i dałem buzi w policzek – biedne miejskie dziecko, skaleczone w dzieciństwie brakiem obcowania z natura.- Głuptas – pocałowała mnie czule.Chmurzyło się coraz bardziej.- Może wracamy, zaraz będzie padać. – Nie będzie, w końcu jestem tu wychowany, wiem jakie są znaki przed deszczem Weszliśmy na sporą polankę, otoczoną z trzech stron lasem i piaskową, rzadko porośniętą wydma. (więcej…)

Miłość

Ok, ostrzegam, że to mój debiut w erotyce, więc proszę o wyrozumiałość, ale także obiektywność :) no to miłej lektury :*——-Kocham cię- wyszeptała. Z zamkniętymi jeszcze oczami położyła dłoń na jego policzku, a głowę na piersi. Milczał.Spotykali się od kilku miesięcy, ale żadne z nich nie chciało angażować się zbyt głęboko. Oboje byli na to zbyt młodzi. Ona osiemnastoletnia maturzystka, z dobrego liceum, niepoprawna optymistka i wieczna marzycielka. Była przekonana, że całe życie ma przed sobą i jakikolwiek związek w jej przypadku jest skazany na porażkę… Może za pare lat. Narazie żadnych zobowiązań, żadnej miłości- tylko szkoła i szaleństwo!On, dwudziestodwuletni student resocjalizacji, twardy realista. Przystojny, inteligentny i szarmancki młody mężczyzna. Nic dziwnego, że wciąż dookoła siebie spotykał różne piękne dziewczęta, które tylko czekały na jedno jego znaczące spojrzenie, jeden uśmiech… Jednak ta jedna była dla niego najpiękniejsza. Nie chciał z nią być. Nie chciał rezygnować, ze swojego życia, nie chciał aby ktoś w nie ingerował. Wiedział, że ona czuje to samo. Mimo to, ich dwa różne światy nabierały kolorów, gdy byli blisko siebie.-Ja też cię kocham, moja mała- odpowiedział, po chwili ciszy. Teraz wiedział- ona była tą jedyną. Wcześniej nie znał miłości. Innymi dziewczynami nudził się szybko. Były takie proste, przewidywalne i nudne. Ale nie ona. Inne były płytkie i słabe psychicznie. Nie ona. Miała wszystko: urodę, intelekt i niesamowitą jak na swój młody wiek dojrzałość i siłę charakteru. Wspierała go gdy tego potrzebował i (więcej…)