Deszcz
Deszcz, mówiąc naukowo, skraplanie się pary wodnej. Tak zwyczajna, normalna rzecz, że traktuje się ją jak oddychanie, słońce, upływ czasu, że w zasadzie się jej nie zauważa, chyba że akurat złośliwie wpada za kołnierz, a wówczas tylko się złorzeczy i przyśpiesza kroku. A jest jego tyle rodzajów… i budzą różne wspomnienia…WIOSENNY (Orzeźwienie)Z lasu było czuć zapach wiosny, przyrody budzącej się intensywnie do życia. Nieco się zachmurzyło, ale cóż z tego i tak było pięknie. Byliśmy u moich rodziców na wsi i postanowiłem zabrać moje kochanie na przechadzkę po lesie, starymi wydeptanymi ścieżkami, gdzie kiedyś chodziło się na grzyby, piło w wielkiej konspiracji pierwsze piwa z kolegami i skradało się pierwsze, ukradkowe pocałunki… Szliśmy trzymając się za ręce, ślicznie wyglądała. Lekkie klapki, przewiewna spódnica w kwiaty i biała bluzeczka na ramiączkach. – Popatrz – syknęła wyrywając mnie z rozmyślań- No sarenka, nigdy nie widziałaś sarenki na spacerze w lesie? – Zwierze nas wyczuło pomimo zdaje się dużej odległości i uciekło.- Głuptasie, wiesz że nie widziałam, w ogóle spacer po lesie to dla mnie lekka abstrakcja. – Biedactwo – pogłaskałem ją po włosach, czule, delikatnie i dałem buzi w policzek – biedne miejskie dziecko, skaleczone w dzieciństwie brakiem obcowania z natura.- Głuptas – pocałowała mnie czule.Chmurzyło się coraz bardziej.- Może wracamy, zaraz będzie padać. – Nie będzie, w końcu jestem tu wychowany, wiem jakie są znaki przed deszczem Weszliśmy na sporą polankę, otoczoną z trzech stron lasem i piaskową, rzadko porośniętą wydma. (więcej…)